Licznik:

Dzisiaj: 48

Razem: 6359538

„W każdym człowieku, nawet najgorszym jest jakiś element dobra”

 Spotkanie z Jackiem Hugo-Baderm 

Zacytowana w tytule artykułu myśl stała się jakby podsumowaniem bardzo ciekawego spotkania, które odbyło się w Miejsko-Gminnej Bibliotece w Zagórzu 26 stycznia, choć pewnie mało kto z obecnych przypuszczał, że dyskusja potoczy się w takim filozoficznym kierunku.

Gościem wieczoru był Jacek Hugo-Bader, reporter, dziennikarz „Gazety Wyborczej”, laureat licznych nagród i wyróżnień, od wielu lat podróżujący po Rosji i o tym właśnie kraju piszący najwięcej tekstów. Punktem wyjścia do rozmowy i pytań, które zadawała zarówno prowadząca spotkanie Joanna Kułakowska-Lis, jak też inni zebrani, były przede wszystkim dwie książki, które Jacek Hugo-Bader wydał w ostatnich latach, a gromadzące reportaże o krajach byłego Związku Radzieckiego – W rajskiej dolinie wśród zielska i Biała gorączka. Od razu trzeba zaznaczyć, że obraz, który się z tych tekstów wyłania, jest przerażający – wszechogarniająca przemoc, degeneracja, alkoholizm, narkomania, mafia, korupcja, handel organami i żywym towarem, wstrząsające skutki prób atomowych na poligonie w Semipałatyńsku… Po prostu koszmar.

Z drugiej strony widoczna jest również niekłamana sympatia, jaką autor żywy do swoich bohaterów, emocjonalne zaangażowanie w opisywany temat, identyfikacja z tragiczną sytuacją tych ludzi, nie mogących odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A wreszcie niemożliwa do ukrycia autentyczna fascynacja Rosją. I jak to pogodzić? O to właśnie przede wszystkim pytaliśmy pana Badera. Odpowiedzi, a właściwie kolejne opowieści, pozwoliły nam poznać go jako reportera, dla którego najważniejszy jest człowiek – jego problemy, dramaty, jego mentalność, przekonania, jego losy i przeżycia. Nie wielkie polityczne wydarzenia czy mechanizmy władzy – tylko jednostka – najczęściej jako ofiara systemu. Wszystkie historie sprowadzają się do człowieka, który opowiada o jakiś zdarzeniach lub w nich bezpośrednio uczestniczy. Mało tego – pan Bader bardzo wyraźnie podkreślał, że on po prostu lubi ludzi – lubi Rosjan, stara się choć trochę polubić każdego z którym rozmawia – bo przecież w każdym człowieku, nawet najgorszym, jest choć trochę dobra. O wiele łatwiej było nam teraz zrozumieć siłę empatii, która wprost emanuje z tych reportaży, obojętnie, kogo one dotyczą. Podobnie jak zarówno z tekstów, jak i z opowieści Jacka Hugo-Badera emanowała pasja, autentyzm i zaangażowanie. Widać było wyraźnie, że to, co robi, sprawia mu ogromną satysfakcję, że raczej nie myśli o ryzyku, które podejmuje, wchodząc w środowiska rosyjskiego półświatka, czy też zbierając materiał do reportaży wcieleniowych (przez kilka tygodni żył np. jak bezdomny na warszawskiej ulicy). Jeszcze dziś sprawiło mu satysfakcję opowiadanie o udanych „akcjach” sprzed lat, o uwieńczonych sukcesem pracach nad reportażami. W każdym swoim słowie nasz gość był pełnym autentyzmu, naturalnym i bardzo sympatycznym człowiekiem, świetnym „opowiadaczem”.  Myślę, że po tym spotkaniu lepiej i pełniej możemy zrozumieć jego książki, które, jak sam przyznał, pokazują tylko część obrazu Rosji – tą, która jest może najmniej efektowna, ale też niestety bardzo prawdziwa. Jak deklarował sam Jacek Hugo-Bader, rolę prasy, a zatem też swoich reportaży, widzi w zwracaniu uwagi właśnie na takie, tragiczne często strony ludzkiego życia.

Książki pana Badera można wypożyczyć w zagórskiej bibliotece, a my już czekamy na kolejną – tym razem, jak mogliśmy się dowiedzieć, będzie to relacja z wyprawy autostopem przez Kołymę. No cóż, po spotkaniu nikogo już nie dziwiło, że nasz gość lubi ekstremalne przeżycia…