Licznik:

Dzisiaj: 223

Razem: 6266401

ZAGÓRZ I ZAGÓRZANIE W STAREJ FOTOGRAFII - PROMOCJA

 We czwartek, 16 maja 2019 roku, w sali widowiskowej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu zgromadzili się miłośnicy dawnej fotografii, ale też zagórzanie i osoby związane z Zagórzem, oraz ci, którzy przyczynili się do powstania albumu Zagórz i zagórzanie w starej fotografii przygotowanej i wydanej przez Miejsko-Gminną Bibliotekę Publiczną w Zagórzu.

Prace nad publikacją trwały dość długo, ale aby zrozumieć, dlaczego albumu tej klasy i na tym poziomie edytorskim nie wydaje się w dwa tygodnie, jak promocyjnego folderka, trzeba znać tajniki całego procesu wydawniczego, redakcyjnego, w dodatku w sytuacji, gdy materiał, z którym trzeba pracować jest tak obszerny i wymagający.

 Najpierw prace koncepcyjne – już na tym etapie trzeba było zapoznać się z całym zbiorem zgromadzonych fotografii, aby móc zaproponować podział na rozdziały, sposób układu zdjęć. Było to istotne szczególnie w obliczu faktu, iż nie zamierzaliśmy „dobierać” zdjęć z innych źródeł, które mogłyby uzupełnić ewentualne luki, gdyby koncepcja powstawała wcześniej i okazała się nieprzystająca.

 Potem wybór zdjęć. Z 2000 miało pozostać około 200. Wybranych pod kątem merytorycznym, tematycznym, estetycznym, jakościowym. Trzeba było wybrać je z pewnym „naddatkiem”, bo z góry było wiadomo, że wszystkie wpasują się do projektu. Chociaż naddatek nie był problemem, raczej nadmiar fotografii, które warto było w albumie umieścić. Gros tego trudnego zadania wzięły na siebie Panie Aniceta Brągiel, Teresa Zając, Elżbieta Raus, Magdalena Kuczma. Potem rozpoczęły się prace projektowe, przygotowywanie layoutu, najpierw wstępnego, takiego, na którym można będzie dalej działać, modyfikować, przestawiać, podmieniać, uzupełniać. Kiedy ten etap się w znacznym stopniu zakończył, czyli układ rozdziałów i ich zawartość, układ zdjęć na poszczególnych stronach był już generalnie dopracowany (w przypadku takich projektów książek każdą stronę planuje się w zasadzie odrębnie) przyszedł czas na – z jednej strony przygotowanie podpisów, a z drugiej na obróbkę zdjęć tak, by odpowiednio wyszły w druku, oraz cyzelowanie wyglądu stron. Wtedy powstały poddruki, elementy graficzne itp. Podpisy z kolei wymagały po pierwsze starannego, dokładnego spisania informacji z metryczek zdjęć (to wielkie zadanie wykonały doskonale Panie pracujące w zagórskiej bibliotece), a następnie przetworzenia tego w odpowiednią formę tekstową. Potem okazywało się, że niektóre podpisy trzeba skrócić, inne wydłużyć, bo tak lepiej wygląda na stronie, a przede wszystkim całość należy kilkukrotnie sprawdzić, czy odpowiednio zostali przypisani właściciele fotografii, czy nie ma jakiejś pomyłki.

 Wszystkie podpisy zostały wstawione do projektu, wprowadzono korektę. Dopiero wówczas można było zabrać się za pisanie esejów wstępnych – ważne było, żeby komponowały się one z ostateczną treścią rozdziału.

 Powstałe wcześniej teksty wstępne mogły zostać teraz poddane korekcie, uzupełnione o zdjęcia, powstał tekst od redakcji, korekta całości albumu. I dopiero teraz można było zabrać się za indeks właścicieli fotografii, który znów należało krzyżowo sprawdzić (znów ukłon w stronę Pani Teresy, Anicety, Elżbiety i Magdy).

 I jeszcze raz sprawdzenie całości przed wysyłką do druku. I weryfikacja tzw. ozalidów, czyli wydruków próbnych z drukarni.

 To, co opisałam to i tak jest bardzo duży skrót. A między poszczególnymi etapami trzeba jeszcze robić przerwy, żeby nabrać dystansu, świeższego spojrzenia. Tak powstają książki autorskie, zarówno pod względem koncepcji, tekstu, jak i projektu. Warto też przy okazji przypomnieć, że osoby pracujące nad książką robiły to, jak to się przysłowiowo mówi „po godzinach”, czyli poza swoimi standardowymi obowiązkami zawodowymi.

 Ten album musiał dojrzewać, musiał nabrać swojej mocy, jak dobre wino, żebyśmy mogli potem przeczytać taką recenzję dr Bartosza Gołąbka, krakowianina, z Zagórzem w żaden sposób nie związanego: „Prywatne zbiory, często pewnie i zapomniane nawet przez swoich właścicieli, zyskały nowy blask i współczesny kontekst w estetycznym, zgrabnym i znakomicie wydanym albumie. (…)

 W ten piękny wspólnotowy sposób ułożona została frapująca monografia Zagórza, podzielona na pięć znakomicie przemyślanych i zaplanowanych graficznie części o tytułach Ludzie, Wydarzenia, Kolej, Świątynie, Krajobrazy. Szczególnie interesująca, bo lokalnie swoista, wydaje się przedstawiona w albumie miastotwórcza i kulturotwórcza (!) rola zagórskiego węzła kolejowego, zgrabnie wpleciona i unaoczniona za pomocą mocnych, wyrazistych obrazów; parujących dymem wielkich lokomotyw, wąsatych kolejarzy, rozradowanych kolejowych orkiestr, oficjalnych służbowych legitymacji i perspektyw uporządkowanej, kolejowej architektury.

 Wartość albumu podnoszą dwa lekkie, jednakże nasycone licznymi informacjami szkice historyczne – Magdaleny Skrejko o rozwoju sztuki fotograficznej oraz Roberta Lipelta o dziejach Zagórza na przełomie XIX i XX wieku. Poszczególne części albumowe otwierają zaś mini-eseje autorstwa jednej z głównych inicjatorek powstania tego znakomitego wydawnictwa, doktor Joanny Kułakowskiej-Lis – zagórzanki, polonistki, pasjonatki i kultywatorki lokalnych tradycji (…).

 Wertując po wielokroć ten pełen uroku album, za każdym razem koncentrując uwagę na innym kadrze, innej perspektywie, uświadamiamy sobie jak bardzo Zagórz i zagórzanie zasłużyli na takie właśnie upamiętnienie swych dziejów i tradycji”.

 Sama promocja albumu była podzielona na dwie części. Pierwsza, zaplanowana w sali widowiskowej MGOKiS miała charakter bardziej oficjalny. Pani Aniceta Brągiel dziękowała sponsorom i osobom, dzięki którym powstał album i cały projekt gromadzenia fotografii, niżej podpisana opowiadała o powstaniu albumu, wspominając też szczególnie panią Sabinę Florczak, autorkę projektu, która nie mogła niestety tego dnia przybyć. Autorka jednego z esejów wstępnych, pani Magdalena Skrejko, kustosz krakowskiego Muzeum Historii Fotografii zapoznała zgromadzonych z początkami historii fotografii, a dr hab. Robert Lipelt snuł bardzo interesujące rozważania o strukturze ludnościowej Zagórza.

 W drugiej części przenieśliśmy się do sali kameralnej, gdzie przygotowany został wernisaż wybranych fotografii, można było kupić album, zdobyć autograf, obejrzeć wszystkie zdjęcia zgromadzone w cyfrowym archiwum (layout strony zaprojektował pan Eliasz Śliż), a także skorzystać z bardzo urozmaiconego i bogatego poczęstunku.

 Podsumowanie prac nad albumem i sprawozdanie z jego promocji, to dobry moment, żeby jeszcze raz podziękować tym, dzięki którym publikacja ta miała szansę powstać – właścicielom zdjęć, którzy zechcieli się podzielić z nami swoimi zbiorami, wszystkim, którzy nad albumem pracowali, a także sponsorom wspierającym powstanie albumu finansowo: Gminie Zagórz, SumiRiko Poland sp. z o.o., ADR Polska SA, Firmie Herb sp. z o.o., Przedsiębiorstwu Wielobranżowemu Grzegorza Czepiela, firmie Elektron Wiesława Herbetki, Firmie Usługowo-Handlowej „WODZU” Łukasza Wcisło, Małgorzacie Czech, Przedsiębiorstwo Ubezpieczeniowe oraz Podkarpackiemu Bakowi Spółdzielczemu, oddział Sanok.

 Albumy trafiają do rąk kolejnych czytelników, ciesząc oko, wywołując nostalgię i sentymentalne wspomnienia, a może też ciekawość, że tak właśnie kiedyś wyglądał Zagórz. A autorzy? Cóż, myślą o kolejnych pomysłach, projektach i wyzwaniach.

 Joanna Kułakowska-Lis

Więcej zdjęć w galerii: