11 lutego, około 18.00. Sala kameralna MGOKiS stopniowo zapełniała się gośćmi przybyłymi na spotkanie z artystami – Janem, Januszem i Mariuszem Mogilanymi, zorganizowane przez Miejsko-Gminną Bibliotekę Publiczną. Wchodzący z zainteresowaniem spoglądają na ustawione pod ścianami rzeźby, na obrazy i rysunki – spotkanie połączone jest z wernisażem prac. Zaczyna brakować krzeseł – ostatni przybili zajmują miejsca stojące na końcu Sali. Nastrojowe światło tworzy wyjątkową atmosferę wieczoru. Spotkanie się rozpoczyna.Zapewne większość osób, które znalazły czas i chciały w tym dniu zajrzeć do MGOKiS myślała, że dobrze zna wszystkich trzech panów – szczególnie Jana, wciąż obecnego, poprzez swoje prace, w przestrzeni Zagórza, w naszym kościele. Kiedy jednak pan Jan, komentując pokazywane na ekranie i zgromadzone w sali prace, zaczął wymieniać miejsca, gdzie znajdują się jego dzieła, techniki, którymi się posługuje – od rzeźby, przez polichromie, projekty witraży, sgraffito – by wymienić tylko kilka spośród nich, gdy zaczął opowiadać o kolejnych kompleksowych realizacjach, gdy projektował cały wystrój świątyni, wykonywał potężne nastawy ołtarzowe, tworzył malowidła naścienne, gdy wrócił wspomnieniami do artystycznej wyprawy do Ekwadoru, gdzie dziś można podziwiać właśnie cały kościół przez niego ozdobiony – to wielu gości otwierało oczy coraz szerzej. A potem zaczęły padać liczby – kilkadziesiąt samodzielnych kompleksowych realizacji projektów wnętrz sakralnych, Drogi Krzyżowe w licznych kościołach, setki rzeźb, renowacje zabytków. Nic dziwnego, że potem, podczas kuluarowych rozmów, osoby znające pana Jana dosłowne od dzieciństwa, powtarzały, jak mało się o jego dokonaniach wie.
A potem przyszła kolej na młode pokolenie –Mariusza i Janusza Mogilanych, gdyż formuła spotkania zakładała oddanie głosu każdemu z nich. Synowie pana Jana też wybrali artystyczną drogę, a właściwie – jak zgodnie i skromnie obaj stwierdzali, wciąż tej drogi poszukują. Uczestnicy spotkania dowiedzieli się zatem, że witający nas przy wejściu na Drogę Krzyżową anioł – to praca pana Mariusza. Poszerzyli swoją wiedzę na temat form parateatralnych, którymi Mariusz Mogilany również się zajmuje, ze zdumieniem słuchali opowieści o wyprawie do Dubaju, gdzie zagórski artysta wraz z grupą kolegów brał udział w prezentacjach teatrów ulicznych. Bardzo interesująca, choć dla niektórych pewnie zaskakująca, była opowieść o tym, jak to pan Mariusz jako twórczego narzędzia używa piły łańcuchowej…
Janusz z kolei – przynajmniej jak na razie – realizuje się bardziej na papierze, niż w drewnie. Bardzo interesujące rysunki, lawowalne (czyli mówiąc prościej – cieniowane) – jak się potem dowiedzieliśmy kawą i herbatą, przyciągały wzrok gości ciekawą kreską, oryginalnymi motywami, powtórzonymi w niektórych przypadkach na obrazach, stanowiących część dyplomu pana Janusza, obronionego w 2012 roku na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego w pracowni malarstwa prof. Stanisława Białogłowicza. Pan Mariusz z kolei dyplom obronił w pracowni rzeźby prof. Marii Siuty-Góreckiej.
A gdy zakończyła się część oficjalna, błyskawicznie złożono krzesła i sala zamieniła się w przestrzeń ekspozycyjną – z kieliszkami wina w ręce, przegryzając ciasteczkami, goście oglądali prace, dyskutowali z artystami, nikomu nie spieszyło się do domu.
Ograne powiedzenie – „cudze chwalicie, swego nie znacie”, jeszcze raz potwierdziło swą słuszność. Warto kontynuować tego typu spotkania, gdyż często nie mamy pojęcia, jak ciekawi i wartościowi ludzie żyją wokół nas. W tym przypadku byli to artyści zdecydowanie już nie lokalnej – ale wręcz międzynarodowej miary – kogo odkryjemy następnym razem?
Jestem przekonana, że się nie zawiedziemy.
Joanna Kułakowska-Lis






































































































































































