Miejsko - Gminna Biblioteka Publiczna w Zagórzu

Wystawa Artura Olechniewicza - Fotorelacja

 

Spotkanie z Arturem Olechniewiczem

 

20 listopada, w jesienny wieczór, liczne grono osób zainteresowanych malarstwem i literaturą zebrało się w sali kameralnej zagórskiego Domu Kultury, by spotkać się z zagórzaninem, panem Arturem Olechniewiczem – malarzem, pisarzem, grafikiem, pracownikiem Muzeum Historycznego w Sanoku. Przybyli też gromadnie Jego przyjaciele, znajomi i rodzina – bo też spotkanie miało właśnie taki, rodzinny charakter. Przyjechał pan Wiesław Banach, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku, które jest współorganizatorem wystawy, nie zabrakło też ks. Proboszcza, Józefa Kasiaka, kustosza zagórskiego sanktuarium. Na ścianach sali zwisły obrazy i grafiki – był to zarazem wernisaż wystawy prac pana Olechniewicza.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania mogliśmy podziwiać rozświetlone, przyciągające wzrok obrazy, wykonane głównie w technice puentylistycznej – portrety, pejzaże, migawki z podróży. Jak czytamy w zamieszczonym w katalogu tekście pani Doroty Szomko-Osękowskiej, kuratora wystawy, ekspozycja ukazuje prace „z którymi autor obecnie najbardziej się utożsamia, które są reprezentatywne dla całego dorobku artystycznego. Najstarsze z nich powstały w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, tuż po okresie fascynacji sztuką awangardową. Kontynuację stanowią dzieła późniejsze, o już skrystalizowanej formule artystycznej, a zwieńczeniem wystawy są najnowsze obrazy. Całość wzbogacają rysunki i szkice do obrazów o czystej, swobodnej, płynnie prowadzonej kresce”. O wcześniejszym, abstrakcyjnym okresie przypominał mroczny i niepokojący obraz Strych II, jednak większość prac emanowała pięknem natury i świata, bogatą paletą barw – by znów oddać głos autorce eseju: „Zatarte kontury, ledwo czytelne kształty tworzone punktowymi dotknięciami pędzla układają się w obrazach Olechniewicza w harmonijnie rozwibrowaną, barwną płaszczyznę obrazu”, na portretach zaś: „światło, delikatnie rozproszone, wypełniając wnętrze, »muska« modela, spowijając obraz czymś w rodzaju mgiełki”, na innych natomiast „gra światła i tworzących linie drobnych punktów wydobywa postać z tła w sposób bardziej pełnoplastyczny”. Patrząc na te pełne optymizmu i słońca prace można stwierdzić, że artysta realizuje swój wyrażony wprost zamiar: „Chcę by moja sztuka była dla innych bezpiecznym azylem, by dawała radość i ukojenie”. Pani Dorota Szomko-Osękowska w krótkich słowach przybliżyła zebranym koncepcję wystawy i charakter twórczości pana Olechniewicza.

 

Siłą rzeczy nieco na drugi plan zeszła twórczość literacka Artura Olechniewicza, wspominana tylko okazjonalnie – a nie można przecież zapominać, że jest on autorem powieści: Nocny do Krakowa, Tratwa, Ganek oraz wydanego ostatnio zbioru opowiadań Dalej niż błękit. Publikował również m.in. w „Nowej Okolicy Poetów”, „Frazie” i „Dzienniku Polskim”. Do tej dziedziny twórczości naszego gościa nawiązywała prowadząca spotkanie, niżej podpisana Joanna Kułakowska-Lis, podkreślając związki pisarskiej materii z Zagórzem, malarsko-literackie powinowactwa oraz bogactwo możliwości interpretacyjnych. Te tematy zostały także podjęte w eseju poświęconym prozie Artura Olechniewicza, zamieszczonym również w katalogu wystawy, gdzie można przeczytać m.in., iż autor: „buduje świat ze wspomnień, zasłyszanych opowieści, zapisków z parafialnych ksiąg, archiwalnych notatek, składa ze starych fotografii, i tych rodzinnych, i takich, które znaleźć można w albumach i na wystawach. Tworzy przestrzeń sugestywną i wielowymiarową, taką, którą nieomal daje się dotknąć, poczuć, powąchać jak pachną trawy na łąkach nad Osławą, czy woda rzeki obmywająca klasztorne wzgórze. Takich śladów i tropów zostawia Autor dla czytelnika mnóstwo – postaci, przedmioty, zdarzenia, nocny pociąg do Krakowa (który przeszedł już zresztą zupełnie do historii), budynek stacji, pamiętający czasy Babci Austrii, ruiny klasztoru Karmelitów z niewzruszonych spokojem patrzące na szarpaninę bohaterów”, a próbując wyjaśnić specyfikę tych tekstów, warto użyć metafory malarskiej „Gdy na obraz impresjonistyczny, czy też wykonany w technice puentylistycznej spoglądamy z bliska, widzimy tylko większe i mniejsze kolorowe plamy i plamki – to tak jak zwodzące nas topograficzne czy biograficzne detale w prozie Olechniewicza. Gdy jednak chcemy zobaczyć to, co naprawdę przedstawia płótno, musimy się oddalić, nabrać dystansu, spojrzeć z innej perspektywy, tak jak inaczej wygląda świat oglądany z tytułowego Ganku. Dopiero wtedy, uwolnieni z przekleństwa skojarzeń, możemy dostrzec to, co w tej prozie najważniejsze, co daleko wykracza poza zakole Osławy”.

 

Do trzeciej ważnej formy działalności artystycznej nawiązał z kolei dyrektor Wiesław Banach, komplementując pana Artura Olechniewicza jako współpracownika, ale też jako projektanta licznych publikacji wydawanych przez Muzeum. Ten obszar twórczości, rzadko wspominany, ukazuje renesansowy charakter talentu artysty. Doskonale dobrana koncepcja graficzna książki, harmonia między tekstem i obrazem – to właśnie cechy projektów pana Olechniewicza. Warto przy okazji wspomnieć, że jest on również autorem projektu okładki książki wydanej z okazji koronacji obrazu Matki Bożej Zagórskiej.

 

Charakter spotkania sprawił jednak, że pojawiły się nie tylko wypowiedzi specjalistów dotyczące sztuki i literatury – głos zabrali również inni goście, sąsiedzi, nauczycielki pamiętające pana Olechniewicza ze szkoły, pojawiły się interesujące, obecne też w jego twórczości, wątki zainteresowania naturą, muzyką, wczesnego ujawniania się talentu. A potem, przy lampce wina i poczęstunku, mogliśmy do woli podziwiać obrazy, wymieniać opinie, a także porozmawiać z głównym bohaterem spotkania. Bo choć pan Olechniewicz nie lubi publicznych wystąpień i zdecydowanie woli, parafrazując słowa św. Jana Pawła II, „rozmawiać z innymi poprzez swe dzieła”, to jednak w kameralnym dialogu okazuje się rozmówcą niezwykle interesującym, wartym odkrycia, podobnie jak jego dzieła literackie i obrazy.

 

Zakończę może autocytatem ze wspominanego eseju: „Pozostaje zatem wsiąść na tratwę, przeprawić się na drugi brzeg Osławy, najpierw wspiąć się na wzgórze z klasztorem Karmelitów, a potem ruszyć dalej, przez kamienie, by wspiąć się na Ganek i podziwiać malowany przez Artura Olechniewicza krajobraz, pejzaż jego powieści i opowiadań, krainę wyobraźni którą przed nami otwiera, pozornie sielską i barwną, a w istocie pełną dramatów i tragicznych losów bohaterów. I wtedy można poszukać w tych tekstach jeszcze głębszego sensu, życiowej filozofii, literackich konotacji i nieodkrytego znaczenia – ale to już temat na inną opowieść”.

 

By zaś zobaczyć fragment malarskiego świata artysty warto wstąpić do zagórskiego Domu Kultury i obejrzeć wystawę, czynną do 5 grudnia, od 9.00 do 15.00.

 

Joanna Kułakowska-Lis

 

Więcej zdjęć w galerii: